Mój czerwcowy ogród osacza mnie zielonością z wszystkich stron. Na szczęście nachyłki (Coreopsis verticillata) nigdy nie zawodzą, a więc jest trochę żółto.
Po raz pierwszy od trzech lat zakwitła hortensja (Hydrangea L.), jeden, jedyny niebieski kwiat. Niestety żarłoki sarny notorycznie wyjadają pędy, na których powinny pojawiać się kwiaty i na razie udało mi się uratować tylko jeden.
W tym roku spryskuję krzewy “śmierdzielem”, płynem odstraszającym wszelką zwierzynę i czasami również własną rodzinę, ale może w następnym roku będzie więcej kwiatostanów.
Zabrakło mi koloru czerwonego, a więc kupiłam sobie czerwone krzesło.
Warzywnik
szaleje i zbieram juz małe plony. Oregano ścinam regularnie na suszenie, z bazyli robię pesto, które zamrażam na
zimowe dni.
Ogromną radość sprawia mi żółta fasolka ponieważ nie ma nic lepszego o tej porze roku niż zupa ze świeżo zerwanych strąków; nadmiar zamrażam.
Pomidory
oraz ogórki mają juz małe owoce i za dwa tygodnie mogę się spodziewać pierwszych plonów.
Zaczyna się gorące i wilgotne lato. Uwielbiam tą porę roku kiedy to przez 24 godziny można rozkosztować się siedzeniem na dworze bez opatulania się w swetry i koce. Najdłuższy dzień w roku tuż, tuż, koniec roku szkolnego dla moich dzieci jutro, a więc zaczynamy sezon WAKACYJNY i życzę wszystkim super lata.