Showing posts with label New York. Show all posts
Showing posts with label New York. Show all posts

Sunday, October 20, 2013

Jesień w Princeton - część 2

Okolo rok temu pokazalam kilka zdjec jesiennych z Princeton z obietnica, ze bedzie czesc 2 i niestety nie dotrzymalam slowa. Pod koniec pazdziernika 2012 Stan NJ oraz NY zostaly bardzo zniszczone przez huragan Sandy i wszyscy skupili sie na likwidacji zniszczen. 
Tegoroczna jesien jak na razie jest spokojna, wrecz wyjatkowo ciepla (bazylia oraz pomidory nadal rosna w moim warzywniku) i pelna kolorow. Oto kilka zdjec zrobionych na campusie uniwersyteckim.
Tzw. Goheen Walk - ta sciezka 
 codziennie chodze do pracy
Brama prowadzaca do Nassau Hall, najstarszego
budynku uniwersyteckiego
Chancellor Green i East Pyne Hall z 1800 roku
Za drzewami Kaplica Uniwersytecka
Na koniec kolejna "haftowana" kartka i jak najbardziej zwiazana z Princeton. Tutaj pokazalam swoje pierwsze hafty na papierze i wspomnialam o pracy. Poniewaz badania prowadzone w moim laboratorium dotycza wirusow zakazajacych swinie stad temat prosiaka na kartke urodzinowa dla szefa.


Sunday, October 6, 2013

Z lotu ptaka


Dzisiaj uniesiemy sie troche ponad ziemie.
Jedni lubia latac samolotami, inni nie i ja naleze do tej pierwszej grupy. Uciazliwe jest tylko czekanie na lotniskach w dzisiejszych czasach kiedy to wymagane jest pojawienie sie na 3 godziny przed wylotem. Sam przelot, szczegolnie gdy celem jest nowe miejsce to ogromna frajda. Poznalam troche wschodnia czesc Stanow i jeszcze tam kiedys wroce, marza mi sie Hawaje, Argentyna oraz Chile, ale najczesciej latam ponad Atlantykiem poniewaz moj dom rodzinny jest w Poznaniu, a w Hillsborough, Stanie New Jersey zamieszkuje obecnie. Gdy lece do Polski to oczy sie smieja, a moze raczej lzawia na widok Lawicy; laduje w Newarku (lotnisko w stanie New Jersey) i mysle sobie jak dobrze jest byc w domu.  Mozna dostac zawirowania, prawda? kocham te dwa domy i w obydwu czuje sie swietnie.
Dzisiaj kilka powietrznych zdjec z moich przelotow.
Poznań, Osiedle Rataje
Łazarz, część Dzielnicy Grunwald z Halę Arena
Zarośnięty stadion im. Edmunda Szyca (wcześniej im. 22 Lipca), 
obecnie przeznaczony do rozbiórki 
oraz słynne targowisko przy ulicy Bema
Dzielnica Wilda
Zdjęcia poniżej przedstawiają Stan New Jersey z widokiem na Manhattan oraz zaplecza miasta czyli magazyny i sieć autostrad.






W lutym 2013 moj przelot z Europy do USA zostal urozmaicony o ladowanie w Kanadzie. Okazalo sie, ze nad Atlantykiem pogoda byla wyjatkowo wietrzna i juz przed startem poinformowano nas, ze bedzie ladowanie w Kanadzie w celu doladowania paliwa. Dla wyjasnienia, lot z Europy do USA jest pod wiatr stad przelot jest czesto o godzine dluzszy, a gdy burze szaleja nad Oceanem to samolot zuzywa wiecej paliwa. Podroz zaczela sie wydluzac, ale miedzy-ladowanie okazalo sie calkiem ciekawym doswiadczeniem. Otoz wyladowalismy w Gander, porcie lotniczym polozonym w Nowej Funlandii, Kanadzie. Jest to lotnisko gdzie samoloty czesto doladowuja paliwo i nie byloby w tym nic specjalnego gdyby nie wydarzenia z dnia 11 wrzesnia 2001 roku. Po ataku terorystycznym na Wieze World Trade Center w Nowym Yorku oraz budynek Pentagonu, wszystkie lotniska w USA zostaly zamkniete, cisza na niebie, a samoloty bedace juz w powietrzu skierowano do Kanady. W Gander wyladowalo wowczas 39 samolotow niosacych okolo 6700 ludzi z 100 krajow. Mieszkancy tej malej miejscowosci  zaopiekowali sie wszystkimi bardzo serdecznie, karmiac i otwierajac swoje domy zupelnie obcym przybyszom. Wielu podroznych wrocilo pozniej do Gander z cieplymi podziekowaniami.
Oto kilka zdjec z tego miejsca:


Lokalizacja Gander
Budynek lotniska
Lotnisko
Miejscowosc Gander
Stara prawda "podroze ksztalca" i zachecam do wedrowek bliskich i dalekich.

Saturday, November 12, 2011

Nowy York cz.1

Wyjazd do Nowego Yorku to prawdziwa frajda, ale pod warunkiem, ze lubi sie miasto i to wielkie miasto, glosne i smrodliwe.
Pierwsze kroki skierowalismy w kierunku  High Line Park.
The High Line to tory kolejowe, ktore w latach 1934-1980 wykorzystywano do transportu miesa, produktow rolniczych oraz poczty w zachodniej czesci Manhattanu (West Side). Nastepne 20 lat to okres dyskusji czy zlikwidowac stare torowisko czy odrestaurowac z innym oczywiscie przeznaczeniem. I tak ostatecznie powstal projekt zbudowania parku na wysokosci. Uroczyste otwarcie pierwszego odcinka od Gansevoort Street do West 20th mialo miejsce w 2009 roku. Dwa lata pozniej przedluzono park o nastepny odcinek i na dzien dzisiejszy dlugosc aleji spacerowej to 2.5 km.
Mielismy piekna pogode stad spacer na wysokosci 10 metrow na ziemia z widokiem na ulice Nowego Yorku po stronie wschodniej oraz rzeke Hudson po zachodniej czesci byl prawdziwa przyjemnoscia. Troche bylo za duzo slonca na zdjecia, ale cos tam wybralam zeby pokazac.

High Line Park - widok w kierunku polnocnym

High Line Park - widok w kierunku poludniowym

High Line Park - widok w kierunku poludniowym

High Line Park - widok na strone zachodnia
Po tak przyjemnym spacerze przyszedl czas na troche kultury i wizyte w moim ulubionym museum MET czyli Metropolitan Art Museum. Bylismy w dolnej czesci Manhattanu i nie bardzo chcialo nam sie isc z 23 Street na 82 Street, czyli  okolo 60 blokow do przejscia. Postanowilam wziasc taxi, czego wczesniej w NY nie robilam. Dzieci stwierdzily, ze zle podnosze reke i w zyciu nikt sie nie zatrzyma, ale popatrzylam co robia inni (wokol pelno takich co szuka taxi) i po 5 minutach siedzielismy w zoltej cab. Kierowcy taxi to kamikazde, zmieniaja pasy jak szalency, przejezdzaja skrzyzowania na czerwonym i to jest wlasciwie cud, ze pasazerowie wychodza z tych przejazdzek bez uszeczerbku na zdrowiu fizycznym, moze czasami psychika cierpi. Ja dobrze bawialam sie. Odwiedzilismy ulubione katy w MET czyli malarstwo europejskie, najwiecej czasu spedzajac przed obrazami Claude Monet i na koniec dnia lapalismy swiatlo w Central Park.

Water Lilies
Bridge over a Pond of Water Lilies
Water Lilies 
Camille Monet (1847–1879) in the Garden at Argenteuil
Central Park to tak unikatowe miejsce, ze trudno je opisac. Jedno jest pewne, jest to park dla ludzi.  Dzieci ganiaja po trawie, graja w pilke, dorosli jezdza na rowerach, na wrotkach, mnostwo ludzi po prostu spaceruje, odpoczywa, gra w baseball, plywa lodkami. Mija sie ludzi wygladajacych na bardzo bogatych (rodzaj garderoby oraz sposob chodzenia) oraz bezdomnych, zakochane pary i ezgoztyki jak we filmach - 10 psow wyprowadzanych przez jedna osobe. Chyba nigdy nie obeszlam calego Central Park, ale za kazdym razem odkrywam cos nowego, za kazdym razem jestem mile zaskoczona atmosfera tego miejsca i zawsze chce tam wracac.
Central Park
Central Park
Na koniec doswiadczylismy wracania pociagiem z tymi, ktorzy pracuja w NY i korzystaja z transportu publicznego. Dla wyjasnienia, peron z ktorego odjezdza pociag jest podawany w ostatniej minucie. Wyglada to nastepujaco; tlum czeka w glownym holu dworca kiedy numer peronu zostanie podany; pada komunikat i wszyscy podazaja w tym kierunku. W godzinach szczytu to tysiace ludzi, pchajacych sie w jedna strone. Dla nas byl to peron 12. W momencie gdy prawie wchodzilismy do pociagu slyszymy inny komunikat, ze musimy przejsc na peron 8 poniewaz na 12 jest inny pociag. Ten tysieczny tlum szybko, ale spokojnie przemieszcza sie na peron 8. Okazalo sie ze byly dwa pociagi w tym samym kierunku tylko, ze jeden to byl express zatrzymujacy sie tylko na 4 stacjach a ten drugi to zwykly podmiejski. Gdy wreszcie wladowalismy sie do pociagu na peronie 8 padl nastepny komunikat wyjasniajacy, ktory pociag jest express, a ktory nie i ku naszemu zaskoczeniu co najmniej polowa ludzi z pociagu wysiadla. Przypuszczam, ze to byli ci co lokalnie dojezdzali do pracy. Na szczescie dla nas pociag z peronu 8 zatrzymywal sie tam gdzie mialam zostawiony samochod i w tempie expressowym znalezlismy sie w domu.

Spedzilismy super dzien w Nowym Yorku, z piekna pogoda i dobrymi nastrojami. Nie wiem czy moglabym tam mieszkac, troche jest glosno i troche smierdzi, ale jedno jest pewne to miasto nigdy nie spi, to miasto jest pelne zycia i atrakcji na kazdym rogu. Ja po prostu lubie Nowy York.