Showing posts with label Pory Roku. Show all posts
Showing posts with label Pory Roku. Show all posts

Sunday, October 20, 2013

Jesień w Princeton - część 2

Okolo rok temu pokazalam kilka zdjec jesiennych z Princeton z obietnica, ze bedzie czesc 2 i niestety nie dotrzymalam slowa. Pod koniec pazdziernika 2012 Stan NJ oraz NY zostaly bardzo zniszczone przez huragan Sandy i wszyscy skupili sie na likwidacji zniszczen. 
Tegoroczna jesien jak na razie jest spokojna, wrecz wyjatkowo ciepla (bazylia oraz pomidory nadal rosna w moim warzywniku) i pelna kolorow. Oto kilka zdjec zrobionych na campusie uniwersyteckim.
Tzw. Goheen Walk - ta sciezka 
 codziennie chodze do pracy
Brama prowadzaca do Nassau Hall, najstarszego
budynku uniwersyteckiego
Chancellor Green i East Pyne Hall z 1800 roku
Za drzewami Kaplica Uniwersytecka
Na koniec kolejna "haftowana" kartka i jak najbardziej zwiazana z Princeton. Tutaj pokazalam swoje pierwsze hafty na papierze i wspomnialam o pracy. Poniewaz badania prowadzone w moim laboratorium dotycza wirusow zakazajacych swinie stad temat prosiaka na kartke urodzinowa dla szefa.


Saturday, August 10, 2013

"Wielka Wietrzna Góra" czyli Góra Waszyngtona (Mount Washington)

Dla odmiany tym razem będzie o pólnocnej części Stanów i trochę zawieje chłodem. Region północny jest krajobrazowo bliższy Polsce, szczególnie jeżeli chodzi o lasy. Nostalgia ciągneła nas w te strony, znajomi polecili camping w Maine nad Sebago Lake i tak zaczeła się nasza przygoda z Maine oraz okolicą. Kilka godzin jazdy od campingu są Góry Białe z Górą Waszyngtona, najwyższym szczytem (1,917 m) w stanie New Hampshire, prawdziwym wyzwaniem dla samochodu. Tak, samochodu ponieważ na szczyt można wjechać samochodem albo pociągiem zwanym Cog Railway jak kto woli i ma extra gotówkę ponieważ to jest droga impreza. My nasze extra zostawiamy na inne atrkacje, ale dla wyobrażenia tutaj jest link to kilku video clips. Wjazd samochodem to również przeżycie i nie raz zamykałam oczy gdy samochód zbliżał się do krawędzi drogi. Jednego roku wjechaliśmy ze znajomymi, a schodziliśmy szlakiem. Było to jedno z najdłuższych zejść w moim życiu i chwilami szlak był przyjemny, ale ogólnie wyczerpujący. Non stop trzeba było złazić z ogromnych głazów i ponieważ należę do niskich wzrostem musiałam skakać jak kozica. Nogi bolały mnie przez następne kilka dni.

Kilka ciekawostek:
  • wejście na szczyt z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych dozwolone jest tylko w miesiącach letnich ponieważ pogoda zmienia się drastycznie i  było to powodem kilku wypadków śmiertelnych np. w czasie naszej pierwszej wizyty u podnóża góry było około  24C a na szczycie 4C
  • na tym szczycie pobito 3 rekordy klimatyczne, a najsłynniejszy dotyczy prędkości wiatru - 12 kwietnia 1934 odnotowano w porywie prędkość wiatru 103 m/s
  • w czerwcu każdego roku organizowany jest bieg, w sierpniu wyścig kolarzy i we wrześniu samochodów na szczyt góry


Widok ze szczytu w piękny słoneczny dzień
Mgła nagle zasłoniła widoki i kolejka
wyglądała jakby miała jechać do nieba

Marta trzyma gruby łańcuch, którym dom jest
przytwierdzony do skał żeby wiatr nie oderwał budynku od gruntu
Zaczynamy schodzić w dół

Widoki przepiękne


Ostanie spojrzenie na szczyt i potem wejście w  las
Dobrze jest mieć takie wakacyjne wspomnienia. Dzięki pisaniu blog częściej wracam do starych zdjęc. Wyjazdy do Maine i Górę Waszyngton miały miejsce w latach 2005-2007. 

Friday, August 2, 2013

Savannah, Savannah, Savannah ........



Savannah jest bardzo wyjątkowym i urokliwym miejscem ponieważ żadne inne miasto w USA nie ma ani takiej historii, ani architektury, ani takiego planu przestrzennego.

Savannah to najstarsze miasto w Stanie Georgia, zalożone w 1733 roku w planie 8 bloków, spośród których większe miały spełniać funkcję willową, a mniejsze komercyjną (dzisiaj istnieje 21 bloków).


Plan miasta z 1734 według Encyklopedi Stanu Georgia


Nie ma rond, nie ma długaśnych ulic, są bloki, dzięki którym ruch samochodów jest często jednostronny i bardzo płynny. Łagodne są również przejścia między blokami ponieważ przedzielone są one placami zieleni, na których często stoi pomnik upamiętający bohatera z tego regionu. Oto kilka przykładów.

MONTEREY SQUARE założony w 1847 uważany jest za najbardziej ekskluzywny plac w mieście. To tutaj mieści się słynna rezydencja Mercer Williams House z filmu “Północ w ogrodzie dobra i zła" (Midnight in the Garden of Good and Evil) nakręconego według powieści John Berendta o tym samym tytule. To ta tym placu stoi również ogromny monument ku chwale Polaka, Gen. Kazimierza Pułaskiego, zwanego „ojcem amerykańskiej kawalerii”, który poległ w walce o amerykańską niepodległość w oblężeniu Savannah w 1779 roku.


Pomnik ku chwale Kaźmierza Pułaskiego
Tablica pamiątkowa
Mercer Williams House (1860-1868)
Mercer Williams House (1860-1868)


CHIPPEWA SQUARE (1815) słynie z  pomnika Generała Edward Oglethorpe, założyciela Savannah, oraz z ławki z filmu Forrest Gump, w którym główny bohater grany przez Tom Hanks, siedząc na niej przez prawie 80% filmu opowiada historię swego życia każdemu kto obok niego przysiądzie.


Generał Edward Oglethorpe, założyciel miasta
Zdjęcie z filmu Forrest Gump


ORLEANS SQUARE (1812) to plac ku czci bohaterów Walki o Orlean w wojnie 1812 (przyznaję, że nie znam faktów). Mnie się podobała fontanna oraz Marta.

Orleans Square


Zieleń tych skwerów wręcz zmusza żeby przysiąść i odpocząć pod drzewami porośniętymi  hiszpańskim mchem. Czas zatrzymuje się w takich miejscach.

Ulica Oglethorpe
Ulica Oglethorpe
Ulica Oglethorpe


Forsyth Park kończy ciąg bloków i placów zieleni. 

Park Forsyth
Fontanna w Parku Forsyth

Savannah ma serce i duszę, którą najlepiej jest poznać spacerując od bloku do bloku albo jak kto woli od skweru do skweru. Spacer w godzinnach rannych to podglądanie przebudzenia miasta.  Nowy York od wczesnych godzin tętni życiem, a Savannah budzi się powoli. Sklepy otwierają swe wrota dopiero okolo 10 i tylko nieliczne kafeterie wcześnie serwują kawę i pieczywo.  Ulice zapełniają się w miarę upływu czasu, a w godzinach wieczornych miasto tętni pełnią życia. Zewszęd słychać muzykę, a okoliczne restauracje pękają w szwach od zgłodniałych turystów. 

Zdjęcia poniżej robione były w godzinnach porannych.

Owens-Thomas House z 1819 roku,
obecnie Muzeum Sztuki Telfair
Owens-Thomas House z 1819 roku,
obecnie Muzeum Sztuki Telfair
Ten dom nie był wymieniony w przewodnikach,
a mnie podobało się wejście
Green-Meldrim House  (1853 - 1861)
najpiękniejszy na Południu przykład neogotyku
Dom bez wpisu w przewodnikach, ale po wyglądzie można
przypuszczać z ciekawą historią

Cześć miasta położona przy nabrzeżu wzdłuż ulicy o nazwie River Street, jest równie interesująca, ale nie z racji pięknej secesyjnej architektury tylko funkcji jaką spełniały te zabudowania w okresie rozkwitu ekonomicznego miasta. To była Wall Street miasta Savannah. W części dolnej budynków mieściły się magazyny, w górnej biura.

Górna część budynku z biurami
Dolna część gdzie kiedyś były magazyny,
obecnie restauracje oraz sklepy
Dolna część gdzie kiedyś były magazyny,
obecnie restauracje oraz sklepy

Poniżej restauracja gdzie miałam  okazję po raz pierwszy w życiu zjeść krewetki z kaszką!!! To nie jest błąd w pisowni, dobrze napisałam KASZKĄ. Tutejsza kaszka ma większe ziarnka i jest to zmielona kukurydza, natomiast Polska zrobiona z pszenicy i drobniejsza.
Kaszka jest bardzo popularna na południu Stanów jako tradycyjne danie śniadaniowe, a na wybrzeżu często podawana z krewetkami. Pychota, ale zaznaczam, ja jako dziecię lubiłam kaszkę i nadal lubię. Reszta rodziny patrzyła na moje danie z powątpiewaniem czy to jest jadalne. W planach mam ugotowanie podobnego dania.

Restauracja gdzie po raz pierwszy jadłam
krewetki z kaszką
Krewetki z kaszką

Savannah była miastem handlowców bawełny, drewna oraz żywicy, którzy chlubili sie swoim bogactwem i prowadzili huczne życie towarzyskie. Miasto przeżyło dwa ogromne pożary (1796 i 1820), epidemię żółtej febry, kryzys w produkcji bawełny wywołanej pojawieniem się groźnego szkodnika oraz wojnę secesyjną. Savannah nigdy się nie poddała, a może inaczej jej mieszkańcy nie poddali się ponieważ za bardzo kochali to miasto żeby je opuścić w potrzebie.



Dzisiaj Savannah kwitnie i przyciąga turystow z całego świata będąc jedną z największych atrakcji wschodniego wybrzeża

O Savvanie mogłabym pisać bez końca, tak samo jak szwędać się bez końca po tych zaczarowanych uliczkach. Wróce tam, nie wiem jeszcze kiedy ale powróce i zachęcam wszystkich jeżeli będziecie na tym wybrzeżu zatrzymajcie się w Savannie i koniecznie spróbujcie krewetki z kaszką.