Wednesday, August 29, 2012

Wakacyjne Odkrycia - Popovers


Wyjazdy maja to do siebie, ze poznajmy nie tylko nowe lady, ale rowniez kulture i kulinaria danego regionu. Lubie probowac nieznane mi dania i niekiedy zaskakuje mnie kombinacja skladnikow, albo forma w jakiej dobrze znane mi sladniki sa podawane. Taka niespodzianka byly  “popovers”. 
Popover to lekkie, puste w srodku ciastko upieczone z ciasta nalesniko podobnego w foremce podobnej do mafinek z ta roznica, ze przez pierwsze 20 minut temp musi byc 230 C (bardzo wazne) a na nastepne 20 minute temp obniza sie do 175 C. Popovers podawane sa na cieplo z dzemami, konfiturami lub maslem na sniadanie lub miesem na obiad i kolacje. Nazwa "popover" pochodzi od faktu, że ciasto w czasie pieczenia "wyskakuje" na górze.
Krotka historia mojej milosci do popovers. Tegoroczne wakacje spedzilismy w Parku Narodowym Acadia. Campingi na terenach parkow narodowych niestety nie maja prysznicy, ale na szczescie zawsze znajdzie sie jakis “lokalny dobroczynca” ktory za mala oplata udostepnia lazienki. Rozmowy z tubylcami dostarczaja wiele cennych informacji, a ja naleze do tych co pytaja sie, rowniez o dostepnosc internetu; tak przyznaje sie sprawdzam emails w czasie wakacji, wstyd! Zostalam skierowana do budynku z darmowym internetem oraz swieza goraca kawa podawana z popovers. Budynek nie wygladal atrakcyjnie, ale wewnatrz panowala przemila atmosfera. Najlepszym okresleniem tego miejsca bedzie slowo “swietlica”. Kazdy jest tam mile widziany, kazdy ma prawo wypic kawy ile chce, zjesc tyle popovers ile wepchnie w siebie; pytanie ZA ILE – tyle ile chce sie podarowac. “Swietlica” ma swoja nazwe - Common Good Soup Kitchen i powstala w 2009 roku z inicjatywy Larry Stettnera i Bill Morrisona. Postanowili oni promowac zdrowe zywienie oraz zorganizowac miejsce spotkan dla lokalnej ludnosci szczegolnie w dlugim okresie jesienno zimowym oraz wspomagac posilkami tych co sa w potrzebie. Fundusze zebrane latem z kawy i popovers wraz z innymi dotacjami pomagaja prowadzic ta dzialalnosc. Zalozyciele oferuja rowniez klasy kulinarne oraz opublikowali ksiazke z przepisami Cooking for the Common Good: The Birth of a Natural Foods Soup Kitchen.
Nasza wakacyjna rutyna byl poranny prysznic (co niektorzy), a nastepnie kawa z popovers, sprawdzenie emails i to wszystko z widokiem na ocean. Wierzcie mi nic wiecej rano nie potrzeba. Fascynacja popovers przemienila sie w zauroczenie, a potem milosc, stad gdy tylko wrocilam w domowe pielesze zakupilam odpowiednia foremke i upieklam nalesnikowe babeczki - pychota.

Budynek Common Good Soup Kitchen

Historia powstania Common Good Soup Kitchen

Zdjecia z roznych wydarzen oraz sloik na "ofiare"

Wybor kawy i herbaty

Jadalnia z oknami skierowanymi na ocean

Jeden z woluntariuszy, ktory udzielil mi wywiadu

Moje pierwsze popovers !!!!

Popover z dzemem z dzikich jagod - pychota

 Przepis na Popovers
 Skladniki:
2 jajka
1 szklanka maki - 125 g
1 szklanka mleka - 235 ml
½ lyzeczki soli

1.     Nagrzac piekarnik do 230 C
2.     Wysmarowac foremki tluszczem i lekko posypac maka
3.     Lekko roztrzepane jajka dobrze wymieszac z maka, mlekiem oraz sola
4.     Wypelnic ½ foremki
5.     Piec w temp 230 C przez 20 minut, zmniejszyc temp do 175 C i piec przez nastepne 20 minut.
6.     Podawac gorace.
 Porcja na 6-7 popovers

Friday, August 24, 2012

Park Narodowy Acadia - Maine

Lato zbliża się ku końcowi i mogłabym zanucić za Jerzym Połomskim

A mnie jest szkoda lata i letnich złotych wspomnień,
Niech mówią: głupi, o mnie, a mnie jest żal.
Za oknem szaro, smutno, a jeszcze przed miesiącem
Pogoda, zieleń, słońce, naprawdę żal.

Jestem letnią  dziewczyną, która kocha ciepło i zamęcza rodzinę swoją aktywnością o tej porze roku. Najwięszką atrakcją lata są jak zawsze rodzinne wakacje. W tym roku pojechaliśmy do Parku Narodowego Acadia (ANP) położonego w północnej części Stanu Maine. Jest to perełka geograficzna w tej części kontynetu Ameryki Północnej.
Miejsce to można opisać  “dla każdego coś dobrego” ponieważ do wyboru są liczne szlaki górskie o zróżnicowanym stopniu trudności, jeziora dla miłośników pływania i kajakarstwa, ścieżki rowerowe o długości około 80 km dla kolarstwa rekreacyjnego, ale również i górskiego oraz ocean z plażą wprawdzie kamienistą, niemniej bardzo atrakcyjną do spacerów, szczególnie w czasie odpływów.
Nasz camping położony był w lesie, stosunkowo blisko oceanu i wieczorem szum fal usypiał nas do snu, a wczesnym świtem ranne mgły otulały niedobudzonych biwakowiczów.
Acadia to miejsce gdzie można odpocząć i nacieszyć oczy, serce i duszę pięknem natury. A teraz zapraszam na relacje fotograficzną.

Poranek w Parku Narodowym Acadia

Wybrzeże w czasie odpływu

 Jezioro Eagle w popołudniowej mgle

Szczyt Champlain z widokiem na wyspy Porcupines

Zatoka Otter

Wschód słońca oglądany ze Szczytu Cadillac

Szczyt Cadillac jest najwyższym punktem na wybrzeżu Północno Atlantyckim i pierwszym miejscem, aby zobaczyć wschód w USA od 7 października do 6 marca. My byliśmy tam 7 sierpnia i słońce pojawiło się o godzinie 5:23, powitanie dnia jest zawsze bardzo pozytywnym przeżyciem.

Rodzinna przejażdżka rowerowa, zrobiliśmy około 35 km
Wracaliśmy do domu wypoczęci i pełni wrażeń oraz z planami już na następną wizytę w tym uroczym zakątku. 

Saturday, July 7, 2012

Lipcowy ogród i wieści z warzywnika

Lipcowy ogród jest gorący, bardzo gorący. W ostatnie dni odnotowano rekordową temperaturę 37C, a ponieważ mamy napływ wilgotnego powietrza (okolo 80%) to temperatura odczuwalna jest 38-40C. Każdy kto może chowa się w pomieszczeniach z klimatyzacją. Cierpią zwierzaki i ptaki szukając cienia i wody. Jakiś stwór tak intensywnie szukał wody, że przegryzł mi wąż do podlewania. Pomimo tego, że podlewam ogród rano i wieczorem niektóre rośliny straszą żółtymi liśćmi i wyglądają na spalone. Cóż, lato to lato musi być gorąco inaczej wszyscy by narzekali, że jest zimno. A ja ładuję moje akumulatory na zimę i cieszę się każdym słonecznym dniem. W ogrodzie dominują fiolety, róż i biel, sami popatrzcie.

Ketmia - Hibiscus L.
Ozdobny krwawnik pospolity - Achillea millefolium 
Stokezja gładka - Stokesia laevis

Warzywnik dostarcza dużo radości oraz pracy. Zbieram już ogórki oraz pomidory. Niestety ogórki zostały zaatakowane mączniakiem prawdziwym Sphaerotheca fuliginea. Jako były fitopatolog oczywiście wiedziałam, że wcześniej czy później pojawi się to białe paskudztwo na liściach, ale nie zdążyłam spryskać roślin profilaktycznie, więc muszę teraz ostro zwalczać fungicydem. Nie będę podawać nazwy środka ponieważ każdy kraj ma swoje przepisy i zarejestresowane preparaty. Nie mniej polecam skontaktować się z działem upowszechniania w Instytutcie Ochrony Roślin w Poznaniu i tam znajdziecie odpowiedź na wszelkie problemy związane z chorobami roślin. To jest mój kochany instytut, z którego wyruszyłam w świat, tam są wspaniali ludzie, świetni diagnostycy i naukowcy.

Wednesday, July 4, 2012

Happy Birthday America !!!!


Dzisiaj świętujemy Dzień Niepodległości – Independence Day. W 1776 roku, 4 lipca ogłoszono Deklarację Niepodległości Stanów Zjednoczonych od Wielkiej Brytanii.
Proszę tylko nie myśleć, że zapomniałam o kochanym, ojczystym kraju. Wczoraj byłam w Nowym Yorku złożyć wniosek o odnowienie paszportu. Otoczona zewsząd polską mową poczułam się przez moment jakbym była na ojczystej ziemi.  Zawsze gdy lecę do Polski mowie “jadę do domu”, ale  mój dom jest również tutaj. 




Tuesday, July 3, 2012

Ranne postukiwania

Letnie poranki sa super poniewaz mozna biegac na bosaka i nie trzeba zakladac zadnych dlugich rekawow i nogawek. Czlowiek czuje sie jakis taki bardziej wolny. 
Wstaje wiec dosyc wczesnie zeby nacieszyc sie tymi porankami, podlac ogrod i wyprowadzic psiaka. Dzisiaj rano gdy podlewalam kwiaty przed domem uslyszalam stuku puku, stuku puku i zobaczylam dwa dziecioly walace w slupek, do ktorego jest przymocowana skrzynka na listy. W te pedy polecialam do domu po aparat zeby uchwycic ten moment w kadr poniewaz nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze przytrafi mi sie taki widok.



Sunday, June 24, 2012

Historia pewnej ptasiej rodziny

Każdy ogród miejski czy wiejski ma swoich mieszkańców. Pamiętam jeże, które mieszkały w poznańskim ogrodzie moich rodziców, krety wybijające kopce w środku grządki oraz oczywiście stada wróbli, które w upalne letnie dni kąpały się w piachu.
Mój ogród w New Jersey sąsiaduje z lokalnym zadrzewieniem stąd i towarzystwo jest trochę inne. Codziennie odwiedzają nas sarny, zajac kica podskubując trawę oraz czasami wcześnie rano można zobaczyć dostojnie kroczące dzikie indyki.
Krzewy nektarodajne ściągają wiele motyli oraz są wyśmienitym miejscem do zagnieżdżania, stąd obecność wielu różnych ptaków. Od bardzo wczesnych godzin rannych słychać ich  głośne śpiewy.  

Poranny spacer

Papilio glaucus  

W tym roku w domku dla ptaków, który miał pełnić funkcję dekoracyjną zadomowiła się parka strzyżyków (Troglodytes). Nanosiły patyków, piórek oraz jakiś innych miękkich materiałów roślinnych i zagnieździły się na dobre. Zrobiło się ćwierkająco radośnie. 

Domek już zamieszkały

Wkrótce pojawiły się maluchy. Rodzice zabrali się za intensywne karmienie i prawie non stop dostarczali świeże robale. Nie wlatywali bezpośrednio do domku tylko na moment przysiadywali w pewnej odległości, najpierw z prawej strony, potem lewej, wyglądało to jak sprawdzanie terenu i dopiero potem wlatywali do domku gdzie otwarte dziubki z niecierpliwością czekały już na posiłek. Od czasu do czasu rodzice wynosili coś białego. Może było to sprzątanie dziecięcych kupek?

Pora karmienia

Jeszcze jestem głodny


Pewnego dnia zauważyłam, że jest dziwnie cicho. Pobiegłam sprawdzić i zastałam opustoszały domek. Zrobiło się smutniej na moim tarasie. Rafał twierdzi, że rodzina wyfruneła ponieważ dzieci były gotowe do latania i mam nadziejęże ma racje.

Minęło kilka dni i pewnego poranka usłyszałam charakterystyczne świergolenie strzyżków. Serce podskoczyło z radości ponieważ pojawiła się kolejna ptasia para, a może to jest ta sama? Oglądają domek z różnych stron, przysiadują i śpiewają, odlatują na sąsiadujące krzewy, i śpiewają. Może sprawdzają teren, a może dyskutują nad lokalizacją domostwa.


Ciąg dalszy nastąpi ………..