Monday, July 11, 2011

Wielkopolskie Wiatraki

Dzierżnica to mala Wielkopolska wioska na granicy powiatu sredzkiego i wrzesinskiego.
Skad ta wies w moim zyciorysie? Otoz, tam zamieszkiwali moi dziadkowie, ze strony ojca, i tam spedzalam wiekszosc letnich wakacji nie tylko dlatego, ze lubilam wies, ale czas spedzony z dziadkiem na wiatraku, ktorego byl wlascicielem byl wyjatkowy.
Dziadek mial wiatrak typu koźlak. Jest to jeden z najstarszych typow wiatrakow. Na stronie Sroda Wielkopolska i Okolice Pan Marcin Braszak ciekawie opisuje rozne typy wiatrakow oraz wycieczke po regionie wielkopolskim dokumentujaca istniejace wiatraki. Wiatrak w Dzierznicy pochodzi z 1884 roku.
Poniewaz praca wiatraka typu koźlak uzalezniona jest od kierunku wiatru na lokalizacje wybrano miejsce otwarte, daleko od szosy, z mozliwoscia obracania wiatraka na rozne strony zeby śmigła, zwane rowniez skrzydłami przyjely odpowiednie położenie w stosunku do napędzającego je wiatru.
Gdy w latach 1960 Dzierżnica zostala zelektryfikowana prad zastapil smigla, sile napedowa i w 1962 wiatrak zostal przesuniety blizej drogi przechodzacej przez wies zeby ulatwic dojazd gospodarzom. Moj tato wraz z cala wsia przesuwali ten wiatrak na ogromnych belach.
Wiatrak to zaczarowane miejsce. Spi, gdy nikogo nie ma, cicho odpoczywa po dniu pracy i czeka na kolejny dzien. Wstaje swit, mlynarz wczesnym rankiem otwiera ciezkie, drewniane drzwi i wiatrak powoli budzi sie. Jeden pstryk i ogromne pasy poruszajace mlewniki zaczynaja poruszac sie gora, dol, gora dol, slychac klik, klak, klik, klak coraz szybciej, az trudno rozroznic pojedynczy dzwiek. Mlewniki, odsiewacze, wialnie pracuja na pelnych obrotach.
Wiatrak to bardzo czyste miejsce z wyjatkiem moze pylu macznego osiadajacego na urzadzeniach. Moim obowiazkiem bylo utrzymanie czystosci podlog, a wiec miotla w reke i stare drewniane deski swiecily sie jak tafla lodowa. Pod koniec dnia dziadek podrzucal kilka groszy i bieglam do SPOLEM po lizaka i oranzade.

Wiatrak w Dzierżnicy nadal jest czynny, ale chetnych przywozacych zboze do mielenia coraz mniej. Za kazdym razem gdy jestem w kraju odwiedzam rodzine, ktora tam mieszka, brata taty. Za kazdym razem prosze wuja zeby wlaczyl wiatrak i wsluchuje sie w klik, klak, klik, klak i wracaja wspomnienia z dziecinstwa.

6 comments:

  1. Bylem w srodku tego wiatraka i owe klik, klak, klik, klak to nie sposob zapomniec. Oprocz charakterystycznego dzwieku, dobrze pamietam deski w podlodze, ktore byly wyszlifowane przez make do perfekci. Zgodze sie, ze tylko tafla lodu moze z tym konkurowac. Kiedy przejedzie sie dlonia po takiej desce to uczucie gladkosci jest bardzo przyjemne, bowiem gladkosc jest polaczona z cieplem a nie z zimnem jak w przypadku lodowej tafli. Zobaczyc i poczuc pracujacy wiatrak to naprawde cos fajnego. Nie wielu z nas mialo okazje poznac wnuczke mlynarza wiec naleze do tych szczesciarzy, ktorzy maja przywilej prywatnej sesji z wiatrakiem :-)

    ReplyDelete
  2. Halinko - bardzo piękny wpis - dziękuję :) Rafał - fajnie być mężem młynarzowej wnuczki :D No nie? :DDDDD

    ReplyDelete
  3. Kasia - dzieki za mile slowa, a moze kiedys wybierzesz sie na wiatrak? Moge polecic Ciebie wujkowi.
    Rafal - teraz juz wiesz skad to moje zamilowanie do drewna i wybor takich blatow do kuchni.

    ReplyDelete
  4. Bardzo dobry pomysł :) Ale tak sobie myślę, że może poczekam na Ciebie i Rafała? :D Szkoda, że nie wiedziałam, żeś Ty młynarzowa wnuczka jak malowałam obrazki do "Krabata" - miałabym jaśniej w głowie jak wygląda we młynie, a tak to grzebałam w necie i tak naprawdę niewiele znalazłam.

    ReplyDelete
  5. Ten "Krabat" to dla dzieci czy bardziej mlodziezy? Ja na pewno pojawie sie w kraju i oczywiscie mozemy razem odwiedzic wiatrak i okolice. Jest tam kilka ciekawych miejsc.

    ReplyDelete
  6. "Krabat" jest dla młodzieży bardziej - warto przeczytać , bo to piękna książka. A jeśli Ty będziesz w Polsce, to ja bardzo ochoczo pojadę z Tobą na wycieczkę :D Już się cieszę :D

    ReplyDelete