Wyjazd do Nowego Yorku to prawdziwa frajda, ale pod warunkiem, ze lubi sie miasto i to wielkie miasto, glosne i smrodliwe.
Pierwsze kroki skierowalismy w kierunku High Line Park.
The High Line to tory kolejowe, ktore w latach 1934-1980 wykorzystywano do transportu miesa, produktow rolniczych oraz poczty w zachodniej czesci Manhattanu (West Side). Nastepne 20 lat to okres dyskusji czy zlikwidowac stare torowisko czy odrestaurowac z innym oczywiscie przeznaczeniem. I tak ostatecznie powstal projekt zbudowania parku na wysokosci. Uroczyste otwarcie pierwszego odcinka od Gansevoort Street do West 20th mialo miejsce w 2009 roku. Dwa lata pozniej przedluzono park o nastepny odcinek i na dzien dzisiejszy dlugosc aleji spacerowej to 2.5 km.
Mielismy piekna pogode stad spacer na wysokosci 10 metrow na ziemia z widokiem na ulice Nowego Yorku po stronie wschodniej oraz rzeke Hudson po zachodniej czesci byl prawdziwa przyjemnoscia. Troche bylo za duzo slonca na zdjecia, ale cos tam wybralam zeby pokazac.
![]() |
High Line Park - widok w kierunku polnocnym |
![]() |
High Line Park - widok w kierunku poludniowym |
![]() |
High Line Park - widok w kierunku poludniowym |
![]() |
High Line Park - widok na strone zachodnia |
Po tak
przyjemnym spacerze przyszedl czas na troche kultury i wizyte w moim ulubionym
museum MET czyli Metropolitan Art Museum. Bylismy w dolnej czesci Manhattanu i
nie bardzo chcialo nam sie isc z 23 Street na 82 Street, czyli okolo 60
blokow do przejscia. Postanowilam wziasc taxi, czego wczesniej w NY nie
robilam. Dzieci stwierdzily, ze zle podnosze reke i w zyciu nikt sie nie
zatrzyma, ale popatrzylam co robia inni (wokol pelno takich co szuka taxi) i po
5 minutach siedzielismy w zoltej cab. Kierowcy taxi to kamikazde, zmieniaja
pasy jak szalency, przejezdzaja skrzyzowania na czerwonym i to jest wlasciwie
cud, ze pasazerowie wychodza z tych przejazdzek bez uszeczerbku na zdrowiu
fizycznym, moze czasami psychika cierpi. Ja dobrze bawialam sie. Odwiedzilismy
ulubione katy w MET czyli malarstwo europejskie, najwiecej czasu spedzajac
przed obrazami Claude Monet i na koniec dnia lapalismy swiatlo w Central Park.
![]() |
Water Lilies
|
![]() |
Bridge over a Pond of Water Lilies
|
![]() |
Water Lilies
|
![]() |
Camille Monet (1847–1879) in the Garden at Argenteuil
|
Central Park to tak unikatowe miejsce, ze trudno je opisac. Jedno jest pewne, jest to park dla ludzi. Dzieci ganiaja po trawie, graja w pilke, dorosli jezdza na rowerach, na wrotkach, mnostwo ludzi po prostu spaceruje, odpoczywa, gra w baseball, plywa lodkami. Mija sie ludzi wygladajacych na bardzo bogatych (rodzaj garderoby oraz sposob chodzenia) oraz bezdomnych, zakochane pary i ezgoztyki jak we filmach - 10 psow wyprowadzanych przez jedna osobe. Chyba nigdy nie obeszlam calego Central Park, ale za kazdym razem odkrywam cos nowego, za kazdym razem jestem mile zaskoczona atmosfera tego miejsca i zawsze chce tam wracac.
![]() |
Central Park |
![]() |
Central Park |
Na koniec doswiadczylismy wracania pociagiem z tymi, ktorzy pracuja w NY i korzystaja z transportu publicznego. Dla wyjasnienia, peron z ktorego odjezdza pociag jest podawany w ostatniej minucie. Wyglada to nastepujaco; tlum czeka w glownym holu dworca kiedy numer peronu zostanie podany; pada komunikat i wszyscy podazaja w tym kierunku. W godzinach szczytu to tysiace ludzi, pchajacych sie w jedna strone. Dla nas byl to peron 12. W momencie gdy prawie wchodzilismy do pociagu slyszymy inny komunikat, ze musimy przejsc na peron 8 poniewaz na 12 jest inny pociag. Ten tysieczny tlum szybko, ale spokojnie przemieszcza sie na peron 8. Okazalo sie ze byly dwa pociagi w tym samym kierunku tylko, ze jeden to byl express zatrzymujacy sie tylko na 4 stacjach a ten drugi to zwykly podmiejski. Gdy wreszcie wladowalismy sie do pociagu na peronie 8 padl nastepny komunikat wyjasniajacy, ktory pociag jest express, a ktory nie i ku naszemu zaskoczeniu co najmniej polowa ludzi z pociagu wysiadla. Przypuszczam, ze to byli ci co lokalnie dojezdzali do pracy. Na szczescie dla nas pociag z peronu 8 zatrzymywal sie tam gdzie mialam zostawiony samochod i w tempie expressowym znalezlismy sie w domu.
Spedzilismy super dzien w Nowym Yorku, z piekna pogoda i dobrymi nastrojami. Nie wiem czy moglabym tam mieszkac, troche jest glosno i troche smierdzi, ale jedno jest pewne to miasto nigdy nie spi, to miasto jest pelne zycia i atrakcji na kazdym rogu. Ja po prostu lubie Nowy York.
Ostatnie dwa zdjecia sa super!! Glowna aleja w Central Park bez jednego czlowieka to unikat. Tam zawsze ktos chodzi, biega, jedzie rowerem, smiga na wrotkach albo pcha wozek z dzieckiem, nawet o 4 nad ranem.
ReplyDeleteTak to prawda, ze ta aleja jest zawsze pelna ludzi. Tym razem zostala zamknieta dla bezpieczenstwa spacerowiczow poniewaz pazdziernikowa sniezyca wywolala szkody wsrod drzew i bylo jeszcze wiele wiszacych, nadlamanych galezi. Moja pierwsza mysl byla - jak pieknie, druga - szkoda, ze Ciebie nie ma z nami.
ReplyDelete